



John to przemiły,łagodny człowiek. Na spotkaniu z Nami chętnie odpowiadał na wszystkie pytania,udzielał bezcennych porad,pokazywał techniki ćwiczeń,jakie sam stosuje od wielu lat. Jakież było Nasze zdziwienie,kiedy okazało się,że John pozostawia w Naszym klubie swoje trofeum z soboty-ogromnych rozmiarów puchar Niemiroff Cup 2009 za zwycięstwo w kat.open ręli prawej. Do tego "dorzucił" wszystkie 3 złote medale i pamiątkowe statuetki. Tym samym w miejscu przeznaczonym na puchary nie ma już ani centymetra wolnego,bo puchar dołączył do trofeów z lat ubiegłych Johna:-). Tworzy się u Nas swojego rodzaju "izba pamięci" polskich zwycięstw w turnieju Niemiroff Johna Brzenka. Wszyscy jesteśmy niezmiernie dumni z tego faktu i oczywiście zawsze ten legendarny zawodnik,mający korzenie w Polsce,będzie najznakomitszym gościem w Naszym klubie.
Po godzinie wymiany doświadczeń,każdy z Nas stanął do stołu z Johnem i miał przyjemność spróbować z nim przynajmniej namiastki walki. Z próby tej John wyszedł bez szwanku,czego nie można powiedzieć o Nas- były potem środki przeciwbólowe i okłady z lodu na sponiewierane ręce. Ale jak to powiedział Tomek- mieć uszkodzoną rękę z legendą armwrestlingu to zaszczyt sam w sobie:-). Następnie były pamiątkowe podpisy na koszulkach,ścianach,kalendarzach,szampanie i na czym tylko można:-). Ostatnim elementem odwiedzin było pokazanie Johnowi jego nagranych przez Nas walk,bo z niektórych pojedynków niewiele pamiętał,gdyż maksymalnie się do nich koncentrował.
I tak minęły 2 godziny,po czym musieliśmy się pożegnać a Jonh obiecał odwiedzić Nas w roku przyszłym,na który do dzień już czekamy z niecierpliwością.....